JE PAD zawetował dwie z trzech ustaw. Jedni odsądzają PADa od wiary, drudzy kwitują – szabesgoj, trzeci twierdzą, że nie miał wyjścia i musiał. Jeszcze inni opowiadają o JE PAD i PJK jak o małych chłopcach w piaskownicy mierzących… swoje ego. Jeszcze inni widzą w wetach JE PAD’a prywatną wojenkę z „panem Zbyszkiem”.

Gdzie byli PJK i PAD przez prawie dwa lata. Powie ktoś, że PJK walczył skutecznie z Trybunałem Konstytucyjnym, a PAD cierpliwie czekał, nie wchodząc „między wódkę a zakąskę”… Ale, PJK miał wcześniej osiem lat na przygotowanie wszystkich potrzebnych aktów prawnych z nową konstytucją i nową ordynacją wyborczą włącznie. Był czas na napisanie i uzgodnienie wszystkich koniecznych ustaw. PJK i jego PiS siedzieli sobie w opozycji(za nasze pieniądze) i grzali lody Smoleńskiem, zamiast przygotowywać się do przejęcia władzy. Gdyby obok „grzania Smoleńska” napisali odpowiednie ustawy, to byliby prawdziwymi politykami, ale tego nie zrobili, a to czego nie zrobili nazywa się grzechem zaniechania.

Sądownictwo jest chore i każdy kto miał z nim do czynienia to widzi. Bez sprawnych i sprawiedliwych sądów nie ma silnego, demokratycznego państwa, ale sposób w jaki PJK próbował to załatwić to kpina. Od 1945 roku nie zrobiono lustracji sędziów. Dzisiaj to już trzecie pokolenie potomków tych „prostaków po miesięcznym kursie sprawiedliwości socjalistycznej” okopało się w sądach i twierdzą, że oni w stanie wojennym dziećmi byli. Te resortowe dzieci przesiąkły jednak w domach atmosferą „homo sovieticus” i często nawet nie mają świadomości, że są nieodrodnymi, mentalnymi potomkami sędziego Szechtera i prok. Wolińskiej.

Podobno w PL są dobrzy i uczciwi sędziowie. Zapewne są, wprawdzie miałem chyba mało szczęścia, bo przez pięć lat ścisłej współpracy z sądownictwem III RP spotkałem tylko jednego mądrego i sprawiedliwego sędziego i kilku tylko sprawiedliwych, ale są. Reszta to menażeria. Od klimakterycznych ciot, co najwyraźniej znajdują przyjemność w rozgrzebywaniu pościeli rozwodzących się małżeństw, poprzez łapowników-układowców, jak słynna sędzia P…ka. z… Gdańska, aż po zwykłych „kleptomanów” od wiertarek, spodni i pendrivów. Na wierzchu tej menażerii siedzą prawdziwe złodziejskie tuzy, jak w Krakówku i dyspozycyjne ścierwojady, jak gdański były prezes okręgowy – obecnie, zamiast poza zawodem - na zsyłce w Białymstoku. Co Panu Bogu ten Białystok zawinił, że tak miasto pokarał, gorzej tylko Sodoma z Gomorą miały. 😉

Capo di tutti capii tej menażerii, persona o mentalności przekupki z Różyca, profesorzyca praw wszelakich - z nadania ś.p. PLK, co samo w sobie w jej mniemaniu czyni ją wyjątkową kastą, a światłość - co ze łba jej do nieba emanuje - nowego Suwerena w Konstytucji III RP znalazła… Szkoda słów.

Stawiam odwieczne pytanie: cui bono? JE PAD nie odniósł korzyści. UBywatele nie zagłosują na niego w wyborach, wiec zysku z tego kierunku nie będzie. Miękki elektorat PiS – obawiam się, że już nie jest elektoratem PiSu, a JE PAD’a tym bardziej. Kościół, po dziękczynnym dzisiejszym wystąpieniu abp G. stracił kolejnych wyznawców, a kardynał JE Wyszyński - najbardziej polski kardynał Tysiąclecia - właśnie w grobie się przewraca. Kto zyskał? Moim zdaniem, wyłącznie „naród handlowy” i masoneria, czyli niepolacy, ergo Polska nie zyskała Nie zyskała, bo zlekceważono przeciwnika, bo nie przygotowano się dobrze do bitwy o „wymiar”. Potraktowano sprawę „po łebkach”. Winni są i JE PAD i PJK i cała jego formacja.

W związku z zaistniała sytuacją partie rządzące nie odnotują wzrostu poparcia. "UBekistan" nie przerwie działań destrukcyjnych, a Zjednoczonej Prawicy grozi rozpad. Najluźniejszą cegiełka jest – w mojej ocenie - pan J.G., czego dowodzi całokształt jego działań, a w szczególności służba kolejnym panom. Pan G. ma coś ok. 9 posłów i nie zdziwiłbym się gdyby już teraz dał kolejny dowód, że Orwell był geniuszem mówiąc: "Once a whore, always a whore"

Jeżeli PiS faktycznie ma zamiar zreformować państwo polskie, to reforma „wymiaru” musi być podstawą takiego działania i nie wolno odkładać jej w czasie - jest konieczna natychmiast. Zakres tej reformy jest ograniczony ramami prawnymi - bez większości konstytucyjnej reforma "wymiaru" zawsze będzie nipełna. Docelowo musi ona być znacznie głębsza, połączona z powszechnymi wyborami sędziów do KRSu i SN, wprowadzająca instytucję wybieranego przez Suwerena sędziego pokoju i społeczną kontrolę w postaci ławy przysięgłych, również wybieranej przez Naród. Warto również pamiętać o tym, że każdy wybrany na dane stanowisko powinien być odwoływalny w dowolnej chwili. Mam tu na myśli tzw. procedurę odwoławczą opisaną pod odnośnikiem. Niestety, to wymaga zmiany ustawy zasadniczej. Jeżeli jednak mądrze zaplanować zmiany to dzisiaj można już na tyle poprawić sytuację, że w najbliższych wyborach powstanie konstytucyjna większość w parlamencie. Oby tylko przez Polaków-państwowców stworzona.

Tytułowe pytanie pozostaje dzisiaj bez odpowiedzi. Tę bitwę Polska przegrała, ale mam nadzieję, że wojnę z niepolakami ostatecznie wygramy.

 

 

xylen