Wiele rzeczy pamiętam z mego szczęśliwego dzieciństwa spędzonego w Szczecinie. Mieszkałem z Rodzicami i Dziadkami ze strony Mamy przy ul. Arkońskiej 20 m. 3. Z okien naszego mieszkania widywałem tramwaje linii nr 3, które były dla mnie szczególną atrakcją w niedzielne poranki, kiedy z ich otwartych drzwi zwisały „grona” kibiców Arkonii jadących na mecz piłkarski.

Używając warszawskiej terminologii – jadący „na cycu” wzbudzali we mnie podziw i strach zarazem, ale najbardziej fascynował mnie widok kibiców podróżujących „na dartego orła”. Co to oznaczało - pozostawiam wyobraźni czytających.

Na przeszklonej werandzie wychodzącej na ulicę Arkońska stało radio. Radio nazywało się PIONIER miało bakelitową, prawie czarną obudowę, dwa pokrętła i podświetlaną skalę po prawej stronie. Z lewej strony był głośnik, a z tyłu za tekturową, perforowaną ścianką… były lampy. Dla mnie, trzylatka wtedy, świecące lampy były równie pasjonujące co dźwięki wydawane przez radio PIONIER.

W sobotnie wieczory siadali przy radiu Teść z Zięciem i usiłowali wysłuchać co się dzieje na świecie i w Polsce. Czy to Głos Ameryki, czy Radio Wolna Europa, czy BBC, czy nawet Radio Tirana – wszystko wyło intensywnie zagłuszane. Po odsłuchaniu niesłyszalnego Zięć i Teść mieli zwyczaj rozmawiać „o polityce”.

Odkąd pamięcią sięgam wiedziałem, że nie wolno nikomu mówić o słuchaniu w moim domu nieprawomyślnych rozgłośni, a największym grzechem byłoby powtarzanie tego o czym rozmawiali Teść z Zięciem. „Teściem” był mój Dziadek, a „Zięciem” mój Ojciec. Dziadek był „sanacyjnym” oficerem, służył w KOPie i zaliczył hitlerowski oflag do którego zawędrował po obronie Warszawy. Ojciec był wtedy młodych chirurgiem, ale z czasów wojennych miał na plecach znacznie cięższy bagaż niż Dziadek – wyrok śmierci za przynależność do ZWZ, 5 lat w KL Auschwitz i KL Flossenbuerg. Ich rozmowy to były moje pierwsze lekcje historii. Wtedy po raz pierwszy dowiedziałem się o Katyniu, gdzie zamordowano szwagra mego Dziadka. Wtedy oczywiście nie miałem o tym pojęcia jak cenne to były informacje…

Ówcześni mieszkańcy Szczecina byli szczególnie zainteresowani bieżącą informacja polityczną bo nie mieli pewności czy Szczecin pozostanie przy Polsce. Dopiero 17.07.1959r., w przemówieniu na Jasnych Błoniach, Chruszczow powiedział: „Tu, w najdalej na zachód położonym mieście Polski Ludowej, warto przypomnieć to stanowisko: słupy graniczne na Odrze i Nysie będą bronione przez nas wszystkich ramię przy ramieniu z narodem polskim

Wcześniej Polacy wykazali się dużym sprytem, bo zrobili tego sowieckiego zbrodniarza honorowym obywatelem Szczecina, więc nie wypadało mu nic innego powiedzieć. Szczecin odetchnął, a ja latem 1960r. opuściłem miasto mego wczesnego dzieciństwa w którym nieświadomie uczyłem się historii od jej bezpośrednich świadków.

Właśnie z tego źródła pochodziła moja pierwsza informacja nt. zrzeczenia się przez Polskę reparacji wojennych i planu Marshall’a. Ojciec i Dziadek nie mieli pewności czy to co głoszono oficjalnie, jeszcze przed moim przyjściem na świat, na temat zrzeczenia się reparacji i rezygnacji z planu Marshall’a nie jest przypadkiem kolejnym szwindlem komunistów.

Dzisiaj nadal są w tej materii wątpliwości.

Kwotę 258 mld zł, co stanowiło ówcześnie równowartość 49 mld $. należnych Polsce reparacji wojennych wyliczono (Biuro Odszkodowań Wojennych przy Prezydium Rady Ministrów RP) zaraz po zakończeniu II wojny światowej, wg. wartości złotówki z sierpnia roku 1939r.

Zarząd Rezerwy Federalnej zapytany przed trzema laty jaką dzisiaj wartość ma 49 mld $ z roku 1945 poinformował w sierpniu 2014r., że jest to ok. 845 mld $. Czyli realna kwota w dniu dzisiejszym jest 17,25 raza większa od kwoty z roku 1945. W roku 2017 jest to jeszcze większa kwota. Należy też pamiętać, że kwota ta nie uwzględnia odsetek i odszkodowania za opóźnienie wypłaty. Obliczmy więc kwotę z odsetkami na dzień dzisiejszy.

Przyjmijmy, że oprocentowanie 49 mld $ z 1945r. to 3% w stosunku rocznym. Obliczając kwotę metodą procentu składanego, z roczna kapitalizacją odsetek, uzyskujemy po 71 latach astronomiczna kwotę: 399 612 471 904,78 $ Mamy tu blisko 400 mld $ o wartości z roku 1945. Mając rok 2017 musimy urealnić tę kwotę do obecnej wartości, czyli pomnożyć ją przez 17,25 co daje:6 893 315 140 357,46 $ (słownie: sześć bilionów osiemset dziewięćdziesiąt trzy miliardy trzysta piętnaście milionów sto czterdzieści tysięcy trzysta pięćdziesiąt siedem dolarów i czterdzieści sześć centów).

Prawie siedem bilionów dolarów, czyli ok 28 bilionów złotych. Niezła sumka, ciekawe czy całe Niemcy nie są mniej warte, a nie policzyłem odszkodowania za 71 lat niepłacenia

Okazuje się, że najprawdopodobniej wcale nie zrzekliśmy się reparacji wojennych. ONZ nic o tym nie wie, przynajmniej tak odpowiedziało przed kilkoma laty Biuro Spraw Prawnych ONZ Kostrzewie-Zorbasowi: „Dokumentu, o który Pan prosi, nie ma w Biurze Spraw Prawnych – odpowiedzieli urzędnicy ONZ na wątpliwości Kostrzewy-Zorbasa, który szukał polskiego traktatu o zrzeczeniu się reparacji w bazach i indeksach Organizacji Narodów Zjednoczonych. Nie znalazł ich także w siedzibie Sekretarza Generalnego ONZ w Nowym Jorku.

Polska deklaracja z 23 sierpnia 1953 roku o zrzeczeniu się reparacji nie dotyczyła RFN (wtedy NRF), ponieważ w 1953 roku NRD była przez Polskę Ludową uważana za jedyne państwo niemieckie. Nie uznawano istnienia RFN i uważano, że tylko NRD jest pełnoprawnym państwem niemieckim i vice versa. To samo robiła Republika Federalna Niemiec w stosunku do NRD, nie uznawała, że to było państwo niemieckie i Zachód też nie uznawał, że to było państwo niemieckie. Takie właśnie stanowisko pamiętam z rozmów Ojca z Dziadkiem.

Same Niemiaszki miały wątpliwości, czemu dały pośrednio wyraz w 1990 roku (rząd stanowiły wtedy CDU/CSUFDP). Gdyby rząd RFN był pewien, iż zrzeczenie się PRL w 1953 roku było skuteczne wobec całych Niemiec, nie proponowałby zapisu odnośnie tej deklaracji w uchwale Bundestagu.

Dzisiaj oczywiście „palą głupa”, ale warto poczekać na nowe władze za Odrą i razem z gratulacjami wysłać im wezwanie do zapłaty. Co Pan na to Herr Erpel?

M. Ręcki MBA